niedziela, 18 lutego 2018

STARE ZNAJOMOŚCI, NOWE POCZĄTKI


Hermiona stała przed lustrem w podkoszulku. Przyglądała się swojej bliźnie na przedramieniu.
Mudblood
Malfoy Manor codziennie pojawiało się w jej koszmarach. To, jak leżała na podłodze, całkowicie bezbronna. Jak jej łzy skapywały na zimne, drewniane deski pod jej policzkiem. Czuła wtedy całkowite odrętwienie, straciła wszelką nadzieję. Myślała, że zginie z ręki Bellatrix Lestrange.
Jednak tak się nie stało. Udało im się uratować świat, ale nie udało im się uratować wszystkich. Dużo ludzi straciło życie. Młodzi, starzy, kobiety i mężczyźni. Jej także dużo odebrano. Koleżanki i kolegów, rodziców, spokój…
Hermiona otarła łzy, które spłynęły po jej twarzy i zaplotła włosy w warkocz. Wojna przecież się skończyła, była bezpieczna. Teraz jedynym jej zmartwieniem miał stać się ostatni rok nauki w Hogwarcie. Żadnych zagrożeń i bitew, prawda? Hermiona chciała w to wierzyć.
 Dziewczyna ubrała kurtkę, zabrała torebkę i wyszła z małego pokoju, który wynajmowała w tanim hostelu w pobliżu Londynu.
-
Pokątna też nie wyglądała już tak samo.
Niektóre budynki lśniły nowością, gdy inne pozostały takie, jak je zapamiętała. Ale w poszczególnych miejscach nie stało już nic, zostały tylko wielkie dziury, przypominające o innych czasach. Również na twarzach ludzi można było zobaczyć resztki niepokoju. Nie było słychać radosnych wybuchów śmiechu. Wszyscy przechodzili cicho i szybko, mimo że nigdzie się nie spieszyli.  Hermiona zastanawiała się, czy kiedyś wszystko wróci do normy. Pewnie tak. Ludzie łatwo zapominają.
Czy i ona mogłaby zapomnieć?
Gdy zauważyła burzę rudych włosów, skierowała się w tamtym kierunku. Nie widziała swoich przyjaciół od maja i bardzo za nimi tęskniła.
-W końcu przyszłaś! – zawołała Ginny i przytuliła się do brązowowłosej. Następnie zrobił to Harry, a ona poczuła, jakby odzyskała jakąś część starej siebie. Jakby jednak mogło być dobrze.
-A gdzie Ron? – zapytała. Wiedziała, że ciężko przeżył śmierć swojego brata, lecz myślała, że przyjdzie na ich spotkanie.
-Został z George’em. Ale nie martw się, ma się dobrze – powiedziała rudowłosa ze smutnym uśmiechem. Przypatrywała się przez chwilę Hermionie, marszcząc brwi. Wiedziała, że coś się pomiędzy nimi wydarzyło, ale jeszcze nie rozmawiała o tym z przyjaciółką. – A ty, jak się masz? Jak twoi rodzice?
Hermiona nie powiedziała im, że przez te miesiące zaszyła się w małym, wypożyczonym pokoju i nawet nie próbowała skontaktować się z rodziną. Jej przyjaciele myśleli,  że te wakacje chce spędzić w domu i nadrobić stracony czas z mamą i tatą.  Chciała sama spróbować stanąć na nogi. Prawie jej się to udało.
-Wszystko u nich w porządku, czują się świetnie – opowiedziała brązowowłosa ze sztucznym uśmiechem. Najwyraźniej to wytłumaczenie wystarczało, ponieważ ruszyli szukać potrzebnych rzeczy na nowy rok szkolny.
-
Po obejściu prawie wszystkich sklepów Hermionie przypomniało się, że musi kupić jeszcze nową szatę. Poszła do sklepu Madame Malkin sama, ponieważ Harry i Ginny w tym czasie zajmowali się książkami.
Jak się okazało na rynek wszedł nowy model szat dla czarownic. Różnił się tylko trochę od starego. Był węższy w pasie i miał parę zakładek, które sprawiały, że dół wyglądał jak trochę za długa spódnica. Mimo że nie podobał się dziewczynie, nie miała innego wyboru, ponieważ Madame Malkin nie sprzedawała już starego modelu.
Hermiona kupiła szatę i już miała wychodzić, gdy stanęła twarzą w twarz z Draconem Malfoyem. Zauważyła, że się zmienił przez te parę miesięcy.
Pierwszą rzeczą były jego włosy. Nie były już tlenione, lecz przybrały kolor brudnego blondu. Jego tęczówki kiedyś tak srebrzyste i intensywne, teraz były bardziej szare. Miał podkrążone oczy, jakby nie spał od paru dni. Jednak jak zawsze był blady i miał na sobie idealnie dopasowany, czarny garnitur.
-Granger – powiedział chłopak. Nie tak okrutnie jak zawsze, ale nadal z pogardą. – Chcę wyjść, może byś się usunęła?
Hermiona spojrzała mu prosto w oczy, a ten na chwilę stracił rezon. Jego także dręczyły wspomnienia z wojny. Pamiętał jej przeraźliwy krzyk, który roznosił się po całym Malfoy Manor tamtego dnia. Mógłby przysiąc, że znowu znalazł się w tamtym miejscu. Niepewny, co zrobić i komu pomóc.
-Jasne – odpowiedziała, zdziwiona, że chłopak nie użył rozkazu, lecz pytania. Wyszła ze sklepu i zostawiła go, trzymającego drzwi i nadal trochę zatopionego we wspomnieniach. Dopiero głos Blaise’a przywrócił go do rzeczywistości.
-Czy ty właśnie otworzyłeś drzwi dla Hermiony Granger? – zapytał złośliwie. Dobrze wiedział, jak wyglądała sytuacja, ale chciał sprowokować Ślizgona, na którego twarzy powoli pojawiał się wyraz obrzydzenia i wściekłości. Żadna szlama nie będzie go tak poniżać. Nie wiedział, skąd wzięło się u niego to współczucie, ale musiał pokazać Granger, gdzie jej miejsce.
Ruszył za nią, a gdy ją dogonił, chwycił ją za przedramię i do siebie obrócił. Gryfonka syknęła cicho, jakby sprawiło jej to ból, ale nic nie powiedziała. Wiedział, co znajdywało się w tym miejscu, ale nie miał zamiaru poruszać tego tematu. Jedynie szybko zabrał swoją dłoń.
-Lepiej, żebyś mnie przeprosiła, Granger – powiedział, patrząc jej prosto w oczy.
-Nie mam cię za co przepraszać, Malfoy. A teraz wybacz, ale muszę już iść – oznajmiła. Nie miała zamiaru marnować czas na rozmowę z nim. Chciała tylko jak najszybciej wrócić do hostelu. Jednak arystokrata nie poddawał się tak łatwo.
-Zmieniłaś się, Granger. Kiedyś nie przepuściłabyś okazji, żeby mnie obrazić.
-Nie, Malfoy. To ty zawsze masz ochotę na kłótnię. Do widzenia – opowiedziała, odwróciła się do niego plecami i zaczęła iść w przeciwnym kierunku.
A Draco jej na to pozwolił.
Wytłumaczył to sobie tym, że jest zmęczony i będzie miał cały rok na uprzykrzanie jej życia. Ale czy naprawdę było to dla niego takie ważne?
Granger nic dla niego nie znaczyła, więc czemu miał się nią w ogóle przejmować. Może lepiej będzie jeśli zacznie jej unikać. Wtedy to dziwne poczucie winy nie będzie wracało i wszystko będzie tak jak dawniej, a stary Malfoy znów zapanuje w szkole.
Z takim postanowieniem odwrócił się, zgarniając po drodze Blaise’a i ruszyli w swoją stronę.
Czas na powrót do Hogwartu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz